Świadectwo psychomanipulacji

Jestem rozżaloną matką pozbawioną kontaktu z córką, zwerbowaną w podstępny sposób do społeczności baptystów.
Nie mogąc pogodzić się z faktem zaistniałych okoliczności,
pragnę tą drogą przedstawić światu w jaki sposób i jakimi metodami posługują się baptyści rekrutując nowych wyznawców.
W tej sytuacji moją powinnością jest przestrzec i uczulić rodziców aby zwracali uwagę na wszelkie kontakty swoich dzieci z osobami spoza kręgu własnej przynależności religijnej.
Koleżeństwo,przyjaźń ,zaufanie, jest najlepszą podwaliną,przygotowaniem gruntu do zawładnięcia umysłem upatrzonej do werbunku osoby.
Bądźcie czujni i nie lekceważcie pojawiających się zmian w zachowaniu bliskiej Wam osoby.Świadczyć bowiem one mogą o dokonanej na niej psychologicznej manipulacji..
Dotknięta takim zdarzeniem pragnę je tą drogą przedstawić ku przestrodze innym.

Aby zrozumieć sytuację obecną, muszę sięgnąć do genezy istniejącego stanu.
Byłam mimowolną, w pełni nieświadomą „uczestniczką" czającego się dramatu.
Mimowolną uczestniczką, bo akceptowałam (nie było zresztą powodu aby postąpić inaczej) przyjaźń córki ze szkolną koleżanką, przynależnej do Kościoła Chrześcijan Baptystów.
Koleżanka córki często bywała w naszym domu.
Sympatyczna,miła i grzeczna dziewczyna ,dobra koleżanka,lubiły się z córką.
Wyjeżdżały wspólnie na wakacje.Powrót radosnej córki napawał mnie optymizmem.
W niedługim czasie pojawiła się w zachowaniu córki huśtawka nastroju:nerwowość,podekscytowanie i zmęczenie.
Doskonałe relacje pomiędzy mną i córką zaczęły przybierać zgoła inny charakter.Urywał się kontakt.
Czas pokazał powód zmian w zachowaniu córki i otworzył oczy na rzeczywistość.Gorzką rzeczywistość dnia w którym
usłyszałam „Matką moją nie jesteś .Od dziś możesz mnie traktować tak jakby mnie samochód przejechał".
Stała się bardziej wroga,daleka,niedostępna.
Próba jakiegokolwiek porozumienia spełzała na niczym.
Na moje pytanie dlaczego jej zachowanie jest tak skrajnie agresywne odpowiedziała krzykiem " bo tak trzeba,a moje zachowanie pamiętać będziesz siedem dni ". Wrzeszczała szamotała się niesamowicie,szalała,okazywała pogardę,obrzydzenie,wstręt do osób sobie najbliższych,poniewierała wszystkimi świętościami w domu.
Na dźwięk mojego głosu dostawała torsji,a całe ciało nabierało barwy fioletu.Próbowałam wydobyć z córki co się stało,by jakoś jej pomóc,ale to wszystko wywoływało w niej tylko agresję.Tym trudniej było mi zrozumieć tak diametralną zmianę zachowania córki,gdyż była już osobą dojrzałą,wewnętrznie ukształtowaną (absolwentka uniwersytetu ) i okres młodzieńczego buntu związanego z dojrzewaniem był już poza nią.Wybiegała z domu krzycząc,że „ biegnie do Boga,prawdy i wolności " . Trwało to ze cztery miesiące,aż w końcu uciekła z domu .
Wpadała do domu bardzo rzadko i jedynie na kilka minut.Wychodziła tłumacząc się pośpiechem i brakiem czasu.
Zrozumiałam,że córka została zmanipulowana psychicznie.
Po pół roku nieobecności wróciła do domu. Teraz myślę,że był to swoisty egzamin przeprowadzony przez psychomanipulatorów.Test lojalności i odporności na wpływ otoczenia zewnętrznego.
Ocena całkowitego podporządkowania.
„Wróciła" do domu fizycznie,obca duchem,odległa.
Ubliżała i poniewierała nami.Miałam nadzieję,że kontakt z rodziną odmieni ją.Cieszyłam się na tą myśl.
Było jednak inaczej.
Jedynym wzorem i autorytetem stali się dla niej baptyści . Poza nimi ignorowała cały świat.Stała się wrogiem . Z pasją wyrażała krytykę osób przejawiających i okazujących bliskość w stosunku do siebie ,mówiła,że nie może na to patrzeć.Denerwowała ją czułość i dobre słowo.
Sprawiała wrażenie totalnie zniewolonej, obcej,bez potrzeby ciepła rodzinnego i wszystkiego co normalnemu człowiekowi,członkowi rodziny potrzebne.
Będąc w takim stanie oznajmiła,że wychodzi za mąż.
Mężem został student Wyższego Baptystycznego Seminarium Teologicznego w Warszawie Radości.
" Nie jesteśmy w sobie zakochani ale mamy wspólny temat do rozmowy " mówiła podniesionym głosem.
Na dwa miesiące przed wyznaczoną datą ślubu córka opuściła dom z sobie znanym człowiekiem,informując,że jest to przyjaciel.
Zobaczyłam ją dopiero na ślubie ,który odbył się w Kościele Chrześcijan Baptystów w Katowicach.
Przyjęcie weselne w którym wzięło udział ok 80 osób było zorganizowane w niższej kondygnacji kościoła.
Po ślubie wyjechali do Warszawy Radości i zamieszkali w budynku uczelni WBST-Wyższego Baptystycznego Seminarium Teologicznego przy ul.Szczytnowskiej,aż do ukończenia studiów przez mojego zięcia.Następnie wynajęli pokoik w Warszawie.Przyszedł na świat wnuk,a w krótkim czasie i drugi.Wówczas relacje pomiędzy córką i mną oraz rodziną poprawiły się.
Najwyraźniej nie podobało się to mojemu zięciowi.
Były stosowane różnego rodzaju intrygi i próby skłócenia nas.Córka otrzymywała obraźliwe telefony, których powodem miałam być właśnie ja,czym rzekomo miałam spowodować zamęt w jej małżeństwie.Innym razem ,podczas próby odwiedzin rodziny córki spotkała mnie bardzo przykra niespodzianka.
Córka wyszła na zewnątrz i oznajmiła ,że do mieszkania wpuszczona nie będę ,gdyż po ostatniej mojej wizycie dzieci były strasznie rozdrażnione i nie spały po nocach.Mimo takiej sytuacji czasem ją odwiedzałam.Te wymuszone wizyty kosztowały mnie wiele upokorzeń
jednak mobilizowałam siły i odwiedzałam ją.W czasie tych krótkich spotkań zauważyłam u córki błyski radości ale bardzo pohamowanej.Zauważyłam luki w jej pamięci.
Na wstępie pisałam że córka mówiła iż to co robi czy mówi będę pamiętać tylko siedem dni.Przyszłość pokazała,że mimo upływu czasu wszystko dokładnie pamiętam ,natomiast córka nie.
Dopiero czas wyjaśnił ,co wówczas wykrzyczane przez moją córkę słowa znaczyły.
Obecna izolacja córki od rodziny i świata ma na celu utrzymywanie jej w nieświadomości .Wydarzenia z przeszłości zostały z jej pamięci wymazane a w miejsce tego wtłacza się informacje,które nie mają nic wspólnego z prawdą.Zdumiewająca jest postawa mojego zięcia,który bądź co bądź ukończył Wyższe Baptystyczne Seminarium Teologiczne.
Czy to nie zobowiązuje ?Bez żadnego powodu okazuje wrogość i nienawiść do mojej osoby i całej naszej rodziny.Mówi ,że mnie jest trudno wykończyć.Któregoś dnia ,kiedy zajechałam ,zięć wykrzyczał ze mam się wynosić.Rzucał na mnie moją garderobę i poniżał mnie bez żadnego powodu.Innym razem po prostu wyrzucił mnie za bramę używając siły fizycznej.W swych poczynaniach nie jest osamotniony,ma do pomocy panią,która została mu przydzielona kiedy zaczął naukę w Wyższym Baptystycznym Seminarium Teologicznym w Warszawie.
Owa pani -rzekomy przyjaciel domu- była tzw.cieniem,osobą sprawującą nadzór nad funkcjonowaniem życia rodzinnego mojej córki.Zastanawiająca jest taka rola obcej osoby w domu.Odnosiła się do mnie w sposób arogancki i lekceważący.Czy cały ten układ mieści się w ramach normalnie funkcjonującej rodziny? Jest to nie tylko dla mnie niezrozumiałe ale również dla rodziców mojego zięcia bo i do nich ma podobny stosunek.Rozkładają bezradnie ręce nie mogąc „odnaleźć" dawnego syna ,z którym teraz nie można nawiązać dobrego kontaktu.
A wracając do przeszłości tam z kolei ojciec usłyszał,że " ojcem nie jest ".Ja do mojego zięcia nie mam wrogiego stosunku .Mnie jest jego żal,mimo ze w stosunku do nas wykazuje cynizm i wzgardę.Wygląda na to iż ma on poodwracane wartości,bo jest dumny ze swoich poczynań,jakby był wręcz bohaterem. Niepokoją mnie warunki w jakich wychowują się moje wnuki - dzieci córki. Zostały one od samych narodzin pozbawione możliwości poznania i kontaktów z rodziną: z dziadkami ,wujkami ,ciociami,z bliższymi i dalszymi krewnymi.Są wychowywane poza rodziną jedynie w śród członków kościoła ,w którym są ich rodzice.Córka moja nigdy nie sprawiała problemów wychowawczych.Była inteligentna,wrażliwa,roztropna,
zdyscyplinowana o dużej kulturze osobistej. Mimo młodego wieku podejmowała i rozwiązywała trudne problemy.Ma szlachetną naturę ,co czyni ją ślepą na niegodziwość innych.Po przystąpieniu do grupy wywodzącej się z Kościoła Chrześcijan Baptystów zaszły w jej zachowaniu i wyglądzie zewnętrznym diametralne zmiany.Jest ciągle zmęczona,wyczerpana,smutna,jest cicha ,przygaszona i milcząca,widać w niej rezygnację z życia.
Jest ciągle rozdrażniona,nie może skupić myśli.Robi wrażenie zrezygnowanej staruszki,jak gdyby była pozbawiona wszelkich sił witalnych.Boi się wszystkiego.
Najbezpieczniej dla niej jest nie mieć żadnej inicjatywy i milczeć.Podporządkowana całkowicie,bez własnego zdania, pozbawiona świadomości i jasnej oceny sytuacji.
Dostosowana ,tak to określę,do potrzeb tych którzy nią zawładnęli.Żyje odizolowana ,pokorna,zamknięta w sobie,obojętna na świat zewnętrzny.Zamknięte środowisko,nadzorowane do granic kontakty z "obcymi" ludźmi ogranicza szansę na konstruktywne myślenie.
Wszyscy,bez wyjątku, spoza jej środowiska stanowią zagrożenie ,nawet ja.
„ Posiadła prawdę i za nas się modli" to jest jej motto.Jest ślepo posłuszna a wyłamanie się z narzuconych jej reguł jest surowo karane w przeróżny sposób.Od szeregu lat córka żyje na rozkaz,zatraciła samodzielność poglądów.Jest domowym więźniem,skutkiem czego żyje na marginesie toczącego się życia,w izolacji.Wykluczenie córki z możliwości twórczego kształtowania rzeczywistości poprzez uczestnictwo w życiu rodzinnym,pracy zawodowej itd.godzi w moralny ład.Ja jako matka będąc tego wszystkiego świadomą nie znajduję właściwych słów,które mogłyby wyrazić mój ból odczuwany od szeregu lat każdego dnia i nocy,godzina po godzinie.Słów,które mogłyby wyrazić mój ból wywołany bezsilnością wobec ogromnej krzywdy wyrządzonej i nadal wyrządzanej mnie, mojej córce,moim wnukom i całej naszej rodzinie.Są takie dni w roku, kiedy odczuwam to ze zdwojoną siłą.

Dla niepamiętających,a w szczególności w odniesieniu do opisanej sytuacji pragnę przypomnieć:
IV przykazanie Boże :
- Czcij ojca swego i matkę swoją.

Matka

Czy spotkałeś/aś się z podobnym przypadkiem ?

wtorek, 24 marca 2015

!!! UWAGA SEKTA !!!!

https://www.facebook.com/roman.rubilko?fref=tl_fr_box&pnref=lhc.friends
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! UWAGA SEKTA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Łowienie na błogi uśmiech,ciepłe słowo,kawałek ciasta,bombardowanie miłością,indoktrynowanie,pranie mózgu,przytopienie w basenie i Alleluja! Kolejny nawrócony(przerobiony).
Zbliżają się święta,jest to okres wzmożonej aktywności grup wyznaniowych,dobry moment na pozyskanie nowych członków.Tak też ma się sprawa z działającą od kilku lat na terenie Bielska sektą chrześcijańską o profilu baptystycznym.
Nazwy związane z tą grupą to : WITAJ,WSPÓLNOTA POSŁANNICTWO,COEK(CHRZEŚCIJAŃSKI OŚRODEK EDUKACJI I KULTURY) oraz KOŚCIÓŁ CHRZEŚCIJAN BAPTYSTÓW.Adresy na stałe związane z sektą to : ul.3-go Pułku Strzelców Podhalańskich 8 i ul.Listopadowa 108-przy tym adresie powstaje od 2010 roku centrum sekty.Do takiego przedsięwzięcia potrzebni są sponsorzy,siła robocza(najlepiej darmowa),oraz chętni do poszukiwania nowych chętnych(f... do robienia f...).Członkowie sekty werbują na terenie szkół i innych placówek wychowawczo-opiekuńczych,ośrodków zdrowia,zakładów karnych,itp. ofiarami są najczęściej ludzie młodzi między 25-35 rokiem życia,częściej kobiety.Poniżej przedstawiam list wysłany do byłego prezbitera baptystycznego na Polskę,pana C. który przybliży całą sprawę :
Zbór baptystyczny w Bielsku-Białej pod przewodnictwem "świętej rodziny" państwa B.i najbliższych współpracowników("rady zacnych łbów"),poprzez podstępną,charakterystyczną dla sekt działalność liderów mającą na celu jak najszybsze zwiększenie baptystycznej społeczności oraz rozwój swojego ośrodka doprowadza do skłócenia i rozłamu w małżeństwie państwa R. Mąż i ojciec rodziny nie akceptuje decyzji żony o przystąpieniu do grupy wyznaniowej,podyktowanej intensywną manipulacją psychologiczną prowadzoną przez jedną z liderek oraz inne członkinie grupy.Pan R. rozpoczyna walkę o swoją rodzinę napotykając po drodze wiele przeszkód,również ze strony własnej żony.Silnie zindoktrynowana kobieta oddala się od męża,zaniedbuje życie rodzinne na rzecz zboru,podczas wspólnot publicznie obnaża swoją rodzinę wbrew jej woli,wyjawia rodzinne sekrety,jest nakłaniana do donoszenia na własnego męża przez inwigilującą go jedną z liderek panią A.C.
Mimo wszystkich przeciwności i sygnałów ze strony pastora zboru pana B. o konsekwencjach prawnych za swoją działalność pan R. nie ugina się w walce o dobro i indywidualizm swojej rodziny. Najmłodszą i najbardziej poszkodowaną
ofiarą całego zamieszania jest nieco zagubiona i "rozerwana" pomiędzy rodzicami córeczka państwa R. która wskutek baptystycznej ingerencji w życie jej rodziny nie przystąpiła w tym roku do I-szej Komunii wraz z resztą swoich rówieśników. Najbardziej szokującym a zarazem najsmutniejszym faktem w całej sprawie jest to iż inicjatorem całego chaosu w rodzinie państwa R. jest nauczyciel i wychowawca klasy, do której uczęszcza ich córka,pani magister A.C. która swoją działalność werbunkową przeniosła również na teren SP nr.2 w Bielsku-Białej.Tak poważny brak profesjonalizmu u pedagoga,łamanie norm obyczajowych i etycznych może świadczyć o głębokim fanatyzmie religijnym i zupełnym braku dbałości o dobro ucznia. Zachowanie pani nauczyciel w stosunku do rodziców swoich podopiecznych może powodować niechęć młodego ucznia do nauczyciela i szkoły,może mieć również negatywny wpływ na dalszą naukę.
CZY WSZYSCY BAPTYŚCI W TYM KRAJU POSTĘPUJĄ W TAKI SPOSÓB PANIE GUSTAWIE ???!!!
W odpowiedzi dowiedziałem się,że nie rozumię nauk chrześcijańskich,obrażam wielu ludzi,którzy w prosty sposób głoszą Słowo Boże i atakuję całe chrześcijaństwo.Zostałem również zachęcony do przystąpienia wraz z małżonką do sekty,w końcu dla Baptystów rodzina jest najważniejsza,oczywiście pod warunkiem,że w całości uda się ją złowić do któregoś ze zborów.Poniżej zamieszczę kolejny list,który naświetli całą sprawę jeszcze wyrazniej :
Panie Gustawie dziękuję za odpowiedz mimo iż niczego nie zmienia w mojej postawie.Ja również broniłbym swoich,tyle że na razie ich tracę dzięki waszym.Co do mojego uczestnictwa w baptystycznych nabożeństwach uznam to za żart z Pańskiej strony.Pisze Pan że nie stosujecie żadnych podstępów w swojej działalności,tymczasem moja żona została zaproszona przez nauczycielkę córki do miejscowości Wisła pod pretekstem saneczkowej zabawy dla dzieci,wraz z żoną zostało zaproszonych kilka innych matek z klasy córki(głównie rozwódek),impreza została zorganizowana przez grupę Baptystów a jej celem jak się okazało było zasilenie powstającego w Bielsku ośrodka COEK w "świeże mięsko" . Pani nauczyciel o której mowa pracuje w świeckiej instytucji jaką jest SP nr 2, tam też obserwuje,dokonuje selekcji i wyłania przyszłe ofiary do zwerbowania (grzech czy przestępstwo ?).Pisze Pan również że krzywdzę wielu ludzi - proszę Pana ja i moja córka też jesteśmy ludzmi ! Moja żona w tym roku spędza wakacje ze swoim zborem a ja ze swoim dzieckiem,osobno,po raz pierwszy od zawsze. Nie wykluczone ,że po takim integracyjno-indoktrynującym obozie również święta żona zechce spędzać ze zborem. Jeżeli tego oczekuje baptystyczny Chrystus to trudno nie być jego wrogiem. Nie wszyscy jesteśmy tacy sami,nie wszyscy postrzegamy Boga tak jak życzyliby sobie tego Baptyści,ani oni ,ani w ogóle Chrześcijanie nie mają monopolu na Boga. Wiara nie polega na spędzaniu życia w stadzie,wysłuchiwaniu kaznodziejskich kazań,analizowaniu,studiowaniu i cytowaniu świętych książek,nie polega również na mordowaniu swoją "miłością".Być blisko Boga to coś o wiele bardziej boskiego,osobistego.
Na ten i na żaden inny list odpowiedzi już nie otrzymałem.Moja interwencja u dyrektora szkoły i prezesa zarządu Towarzystwa Szkolnego im. Reja, do którego SP nr. 2 należy zaowocowała jedynie(podobno) rozmową dyscyplinującą z nauczycielem,który dalej uczy a tak łagodne potraktowanie całej sprawy pewnie utwierdziło panią A.C. w słuszności swojego postępowania i zachęciło do dalszej jeszcze gorliwszej działalności werbunkowej na terenie szkoły,która daje jej ku temu duże możliwości.Dlaczego sprawa ucichła nie wiem, wiem natomiast,że Towarzystwo Szkolne im. Reja ma podobnie jak Baptyści protestanckie korzenie a pan pastor B. ma szerokie znajomości(plecy) w wielu instytucjach w tym mieście,na oficjalnym otwarciu pierwszej części centrum był obecny Pan prezydent Bielska,który fotografując się z członkami sekty z pewnością nie zdawał sobie sprawy do czego są zdolni by pozyskać nowych współwyznawców.
Bardzo proszę o zamieszczanie mojego wpisu na swoich osiach czasu, ku przestrodze dla swoich bliskich,swoich znajomych by mieli szanse uniknięcia równie traumatycznych przeżyć jakich nie udało uniknąć się mi kiedy intruz przeniknął do rodziny,zaszczepił wirus w duszy bliskiej osoby a ja byłem bezsilny wobec rozwijającej się choroby,wszystko co robiłem było niewystarczające,nowotwór posuwał się naprzód.Wierzyłem,że wybudzę się z tego koszmaru ale on powoli stawał się rzeczywistością.
Trzeba bić na alarm nim chora baptystyczna miłość skazi całe miasto a obecne setki zamienią się w tysiące ślepo podążających za baptystycznymi dyktatorami,którzy już zadbają byś i Ty się "nawrócił" , przekonają co i gdzie jeść,w co i gdzie się ubierać,co warto przeczytać a co obejrzeć,gdzie,jak i z kim spędzać wolny czas,jak oddychać i jak w ogóle żyć by po śmierci dostąpić zaszczytu spędzenia wieczności wraz z nimi w raju.
Jako pośrednia i bezpośrednia ofiara działalności bielskiej sekty baptystycznej biorę pełną odpowiedzialność za treść powyższego wpisu,za który z pewnością zostanę kolejny raz oskarżony o atak na wzorową instytucję chrześcijańską,której byt gwarantuje zresztą Konstytucja RP,członkowie "tylko w niewinny sposób głoszą Słowo Boże" a jej głównym celem jest "pomoc blizniemu" nawet wbrew jego woli. Tak naprawdę zaatakowany zostałem ja, moja rodzina i nasza wolność wyznania(również gwarantowana przez Konstytucję RP) do tego w takim miejscu i przez taką osobę że sam diabeł by się tego nie spodziewał.
R.R.

środa, 18 lutego 2015

Dalszy ciąg historii RR

06.01.2012 POCZĄTEK KOŃCA
06.01.2012 rano po raz ostatni widziałem swoją żonę.Tego dnia wyjechała na wycieczkę z grupą nowych znajomych. Późnym wieczorem wróciła ale już tylko fizycznie,chociaż wyraz jej twarzy i euforia w oczach raczej jej nie przypominały.
Momentami odnosiłem wrażenie że jest naćpana.
To co działo się z nią przez najbliższe kilkanaście następnych dni również nie wyklucza, że ktoś podstępnie podawał jej jakieś środki odurzające.
(Szczegóły tego całego dziwnego zamieszania opisywałem na swoim profilu we wpisie"UWAGA SEKTA" w Listopadzie 2013).
Mam za sobą trzy lata wojny z dobrze zorganizowaną grupą psychomanipulacyjną,(C.O.E.K. B-B ul.Listopadowa 108). Trzy lata wojny domowej i psychicznego znęcania się nad moją osobą przez "małżonkę",której zadaniem było zachęcenie mnie do uległości wobec jej wspólnoty i uznanie wpieranych przez założycieli tejże wspólnoty wartości a co za tym idzie "NAWRÓCENIE"(?!) mnie. Drugim wyjściem dla mnie było bierne przyglądanie się temu co stopniowo dzieje się w mojej rodzinie wskutek ingerencji intruza. Oczywiście życie rodzinne,rodzinna prywatność również zostały "pożarte" przez nowe stado "żony".Moja natura(którą kocham) nie zezwala na zaakceptowanie takiego stanu rzeczy i uważam,że większość normalnych ludzi postąpiłoby podobnie jak ja.
Przez trzy lata szukałem sprawiedliwości i kary dla osób odpowiedzialnych za ideologiczny gwałt na mojej rodzinie i usiłowanie dokonania ideologicznego gwałtu na mojej osobie,za zrujnowanie mojego małżeństwa i zepsucie relacji rodzinnych.
Niestety ponad wszelką wątpliwość udowodniono mi, że prawo w tym kraju stoi po stronie "szerokoplecych s-synów",nawet jeżeli w grę wchodzi prowadzenie działalność sekciarskiej na terenie szkoły podstawowej. Nierówna wojna z sektą doprowadziła mnie nieomal do samozagłady.
Wierzę jednak, że to wszystko co opisywałem na moim profilu oraz moje wpisy udostępnione na blogach założonych przez osobę, której "NAWRÓCENI"(?!) zgotowali podobne piekło("Baptyści moje doświadczenia,"Baptyśći mój dramat","Baptyści mój koszmar") pomogą ocalić niejedną rodzinę i jednostkę przed życiową tragedią.Ocalić przed coraz liczniejszymi i coraz prężniej rozwijającymi się w Polsce(dzięki stosowaniu dobrze przetestowanych metod "prania mózgów" a może i innych środków) neoprotestanckimi ruchami baptystycznymi, czy też raczej złośliwymi baptystycznymi nowotworami(i nie tylko baptystycznymi).
Z wiedzy,którą zdążyłem zebrać w ciągu ostatnich trzech lat wynika niestety, że pod przykrywką silnej wiary i miłości do bliźniego(nachalnej i obrzydliwej zresztą) tak naprawdę skrywana jest chęć bawienia się ludzką naturą, spełniania chorych ambicji założycieli i starszyzny zborów(zabawa w Boga) i oczywiście nabijanie kasy.Ta cała reszta tzw. dobrych baptystów to po prostu niezbyt świadome kukiełki z niższej półki od wykonywania zborowych zleceń,m.in.łowienia nowych frajerów.
Ocenę Szkoły Podstawowej nr 2 Towarzystwa Szkolnego im. M.Reja w Bielsku-Białej na terenie której jest w dalszym ciągu umożliwiane prowadzenie wstępnej rekrutacji do organizacji baptystycznej bezpośrednio wśród rodziców i oczywiście pośrednio wśród dzieci przez jedną z nauczycielek pozostawiam również społeczeństwu.
Ja zaczynam od nowa...
NIENAWRACALNY RR

poniedziałek, 26 stycznia 2015

Ofiary fanatyzmu

Cały świat, lub prawie cały jest dziś wstrząśnięty ostatnimi tragicznymi wydarzeniami do jakich doszło w Paryżu. Akt terroryzmu miał podłoże wyznaniowe. "Ludzie"(?!) chcąc udowodnić wyższość swojej wersji boga,lub rozumienia jego nauk
dokonali takiej masakry w DWUTYSIĘCZNYM PIĘTNASTYM roku.
Zamordowani niezależnie od wiary lub jej braku z pewnością nie odczuwają już ludzkiego cierpienia. Cierpienie pozostało rodzinom i najbliższym,oni są prawdziwymi ofiarami FANATYCZNEJ CHOROBY WYZNANIOWEJ morderców.
Mimo wszelkiej pomocy jaką na pewno zostali otoczeni ich rany nigdy się nie zagoją,ból który im zadano nie zasługuje na żadne wybaczenie,zawsze będą pamiętać,że ich życie uległo tak drastycznej zmianie bo jakiemuś idiocie wydawało się,że "WIE LEPIEJ".
Trzy lata temu na mojej drodze życiowej pojawili się "nieco inni" fanatycy wyznaniowi a raczej podstępnie na nią wtargnęli. Ja również straciłem bliską osobę(została zamknięta w euforyczno-otumanionym świecie stworzonym przez rodzinkę baptystycznego pastora i ich najwierniejsze psy).(Szczegóły na moim profilu"UWAGA SEKTA"Listopad 2013).
Którzy z nich są lepsi a którzy gorsi? Jedni jak i drudzy są w stanie użyć przemocy i gwałtu by osiągnąć swój cel-wypromować wyższość swojej wiary,różnica jedynie występuje w używanych środkach i sposobach działania oraz skandowanych bożych imionach. Chora działalność jednych jak i drugich pozostawia ofiary w niewinnych.
Jestem jedną z takich ofiar i z czystym sumieniem mogę zamknąć zarówno morderców z Paryża jak i gwałcicieli z Bielska w tym samym worze.
Każdy FANATYZM WYZNANIOWY niezależnie od tego jakiego stwórcę reprezentuje zawsze stanowi zagrożenie dla jednostki ,rodziny,społeczeństwa,wolności wyznania bądż jego braku.

ZERO TOLERANCJI DLA SEKT I WYZNANIOWYCH FANATYKÓW, NAWET JEŚLI OSOBIŚCIE ZNAJĄ NAJWŁAŚCIWSZĄ BOZIĘ I NAJLEPIEJ ROZUMIEJĄ CZEGO ONA OD NAS OCZEKUJE !
RR

poniedziałek, 1 grudnia 2014

W poszukiwaniu własnego "ja".Dom modlitwy?Chyba jednak nie !

Protestantyzm

Wyróżniony komentarz jako nowy wpis na blogu.Wysłany 16.11.2014 o 13:20
Moj narzeczony, 3 lata temu wstapil do kosciola zielonoswiatkowego. Niby nie to samo, ale niekoniecznie. Jezdzil na przyklad jako opiekun dzieci, na kolonie organizowane przez babtystow, m.in w Wisle. A teraz o nim….odkad stal sie nowonarodzony, zaczely zachodzic w nim ogromne zmiany. Niestety, w ogolnym rozrachunku na niekorzysc. Wczesniej wesoly, wysportowany facet, trenujacy boks, majacy szereg zainteresowan i wiedze na wiele tematow, stal sie poszczacym, umartwiajacym sie czlowiekiem, z wiecznym smutkiem na twarzy. Kiedy mu mowilam, ze zmienila mu sie twarz, ze jego oczy stracily radosc o blask, mowil, ze blask i radosc ma w sercu, bo odkryl Jezusa….Zrezygnowal ze wszystkiego, co go do tej pory interesowalo, zadnej TV, radia, tylko Bibila, po kilka godzin dziennie. Jadac autobusem, tramwajem, godzine przed snem, modlac sie na grupach tzw. domowych. W pelni zostal zaangazowany do roznego rodzaju „sluzb”. Zbieral pieniadze do kapelusza, czyli tacy., oczywiscie placil dziesiecine. W ciagu roku, z odlozonych wczsniej na mieszkanie 15 tys, nie zostalo nic. A to na sierociniec w indiach, a to na przesladowanych chrzescijan gdzies tam. Z czasem zaczal odsuwac wszystkich do tej pory waznych w jego zyciu. Przyjaciela od 17 lat, o ktorym mowil, ze to takie szczescie posiadac takiego, odsunal bez slowa wyjasnienia. Powiedzialam wtedy z placzem, ze czuje, ze i moj czas nadejdzie…odparl, ze nie, ja jestem narzeczonka…. Na poczatku roku byla juz jedna rozmowa, ze powinnismy poczekac ze slubem, az ja sie nawroce….Po rozmowie z pastorem, ktory rzekomo stwierdzil, ze poblogoslawi nasz zwiazek. sprawa ucichla….Narzeczony podpisal umowe przedwstepna o kredyt na mieszkanie, wplacony byl zadatek, slubu wczesniej nie bralismy z uwagi na to, ze pracowalam kilka lat za granica, a nie w Polsce i to on mial brac kredyt…W ciagu niecalych dwoch tygodni, rozpoczela sie rozmowa, ktora zmierzala niestety nie do szczesliwego finalu, a do ostatecznego rozpadu naszego zwiazku. Mielismy sie pobrac w ciagu 2 m-cy…narzeczony oswiadczyl, ze niewazne jakim jestem czlowiekiem, najwazniejsza okazala sie swiadomosc, ze nie jestem na drodze do zbawienia…ze nie ide za Jezusem. Jeszcze jednego dnia rozmawialismy, mowil, ze bedzie ratowal nasz zwiazek, ze pojdzie na terapie, a po 3 godzinach z radoscia mi oznajmil, ze wszystko bedzie dobrze, ale ze Bog ma dla nas plan i tym planem nie jest nasze malzenstwo….Ze wszyscy, na kosciele ulicznym, na ktory poszedl modlili sie o niego i on poczul obecnosc boza…wiec malzenstwem byc nie mozemy, bo im blizej okreslal sie w terminie nasz slub, tym on bardziej czul, jak sie oddala od Boga…Nie pomogl moj placz… Zrezygnowal z mieszkania, z planow i wyprowadzil sie domu rodzinnego, do pokoiku ze studentami. On sam jest po 30-tce. Mieszka w 6 metrowym pokoiku, „w ktorym jest materac, szafa, biurko i kaloryfer, wszystko, co trzeba” Wielbi Jezusa pare godzin dziennie, spiewaja piesni uwielbienia i modla sie po kilka godzin…..Zal mi serce sciska, bo nie dosc, ze czuje ze zmarnowalam sobie zycie, to kiedy na niego patrze, a jeszcze kiedy slysze co mowi, wiem, ze zrobili z niego czlowieka marionetke. Na zawolanie ludzi ze wspolnoty. Codziennie dostawal smsy od jednej „siostry” z cytatami z Pisma. Inwigilacja na calego…Jest mi okropnie smutno. Przestrzegam innych, jesli nie jestescie silnego charakteru, nie bawcie sie w zadne koscioly zielonoswiatkowe, babtystyczne, czy ogolnie charyzmatyczne. Upiora wam mozg, zanim sie zorientujecie. Moj narzeczony byl kochanym, cudownym czlowiekiem…czuje sie, jakby umarl…

poniedziałek, 16 czerwca 2014

czwartek, 28 listopada 2013

Baptystów aktywność - kobiety w niebezpieczeństwie - RR

KOBIETY W NIEBEZPIECZEŃSTWIE !  Bielscy Baptyści wyruszyli na przedświąteczny połów.
Zbór baptystyczny w Starym Bielsku jak co roku organizuje spotkanie świąteczne dla pań. Cel - pozyskanie nowych członków.
Kobieta szybciej niż mężczyzna(na ogół)ulega manipulacji psychologicznej.Za pośrednictwem kobiety sekta próbuje dotrzeć do partnera,ew. całej rodziny. Pod przykrywką niecodziennej, , przesympatycznej,świątecznej atmosfery przepełnionej miłością w otoczeniu nowych niezwykle przyjaznych ludzi,możliwości zawarcia nowych pasjonujących znajomości tak na prawdę ukryta jest potrzeba przedłużenia rodzinnych,często wielopokoleniowych tradycji,potrzeba zrealizowania swoich wizji,spełnienia niejednokrotnie chorych ambicji i podniesienia ego przez założycieli zboru i zborową starszyznę. "Czcigodni" obywatele chcieliby widzieć wokół siebie idealny świat,w którym wszystko za ich sprawą funkcjonuje zgodnie z Bożym planem, który oczywiście zawsze można byłoby edytować zgodnie z ich aktualnymi wymaganiami.
Osoba,która połyka baptystyczną przynętę wraz z haczykiem jest monitorowana przez sektę,w przeciągu 24 godzin od momentu zauroczenia dochodzi do kolejnego spotkania z członkiem bądż członkami zboru(czas odgrywa istotną rolę dla nieutracenia wątku przez werbowanego). Następnie dochodzi do wielu częstych niby przyjacielskich spotkań(kino,teatr,kawiarnia,mieszkanie,wspólny spacer,itp.),które pozwalają utrzymywać kontrolę nad adeptem(sekta działa według swoistej instrukcji obsługi do manipulowania człowiekiem). Celem tych wszystkich zabiegów jest dotarcie przy wykorzystaniu aspektu religijnego i ludzkich słabości(poznawanych podczas "przyjacielskich" spotkań)do najgłębszej,najbardziej osobistej i intymnej sfery życia człowieka,do ludzkiej duchowości i usidlenie jej.
U uwiedzionej osoby dochodzi do zaburzeń osobowości(ich stopień jest uzależniony od ogólnego stanu psychicznego),zawsze przykrych dla bliskich.Może dochodzić do problemów w kontaktach z dotychczasowym otoczeniem,do nieporozumień rodzinnych,konfliktów partnerskich a nawet rozpadu dotychczasowych związków. (Nie wszystkich Bóg przygotował na przyjęcie wizji "naprawy świata" jakiegoś lokalnego pastora i jego pismem opętanej armii. Na szczęście większości też nie pokarze takim "błogosławieństwem")
Osoba,która pozwala sobie zasadzić do tyłka czopek fałszywej,baptystycznej miłości o zapachu dobrego ciasta,aromatycznej kawy i świątecznej atmosfery staje się własnością zboru i narzędziem w dłoniach socjoteologicznej mafii kreowanej i częściowo finansowanej przez kierujących tą całą baptystyczną machiną magnatów finansowych i niektórych polityków stojących na szczycie tej ociekającej niewinną krwią,wzniesionej na zgliszczach wymordowanych kultur piramidy baptystycznej "dobrej nowiny".
Tylko Jezus! Tylko Pismo! Tylko Miłość! Alleluja!
Alle bzdura,ściema w sam raz dla pozbawionego własnej natury,sklonowanego barana(owcy).

Tak więc drogie panie zaproszenie,którego zdjęcie tutaj prezentuję może okazać się biletem w jedną stronę.
Za" bezpłatna" biesiadę w tej gospodzie płaci się najwyższą cenę.


Przedruk za zgodą R.R.

Zachęcam do przeczytania wpisów z dopiskiem RR w zakładce "strony" .

piątek, 13 stycznia 2012

Nowe narodzenie,nowonarodzenie-czystość umysłu

Komentarz do postu "Pragnę tylko normalności" oraz moja odpowiedź na ten komentarz.Ze względu na jego głęboko refleksyjny charakter publikuję całość również w formie postu.

Proszę Pani w ten sposób niczego Pani nie osiągnie
"Musicie się na nowo narodzić".... powiedział Pan Jezus do Nikodema ,szanowanego dostojnika żydowskiego ,który był obeznany w pismach jak mówi biblia w Ew Jana w trzecim rozdziale :)
Kłótnie o zakon prowadzą tylko do zguby słuchaczy i nie są zbawienne dla żadnej ze stron. Jednak po ludzku patrząc na Państwa relacje nie dziwię się Pani jako matce, ponieważ sama jestem matką Mam córkę 29 lat i wydaje mi się ,że miłość matki do córki jest inna niż córki do matki. Oczywiście są granice przyzwoitości Patrząc natomiast duchowo jeśli Pani córka nie jest osoba narodzona na nowo , to jest martwa w swoich grzechach , co można zobaczyć właśnie po owocach ducha, opisanych w Galacjan piątym rozdziale Nie mając mocy Ducha Św nie możemy kochać człowieka szczerym sercem. Wychowanie ludzkie, a wychowanie w Duchu Św , to dwie różne sprawy Nie można ujrzeć Królestwa Bożego bez narodzenia z wody i z Ducha Istnieje prawdopodobieństwo ,że córka Pani ma nafaszerowany mózg prawdami biblijnymi ale w niewłaściwy sposób te prawdy , które powinny wyzwalać , po prostu związały ją strachem i w tej sytuacji Pani córka potrzebuje uwolnienia Myślę,że rozmowa z córka w Duchu miłości rozwiąże cały konflikt Pozdrawiam


Droga  Pani.
Wypowiedź Pani prowokuje do dyskusji.Nie chcę jednak rozwijać tematu religijnego .Pominę również  Pani "ocenę" stanu duchowego mojej córki.W stan duchowy,w znaczeniu wiary,czy też laickim w stan umysłu, można ingerować w sposób powierzchowny i głęboki.Ten drugi dotyka o wiele głębszych sfer życia człowieka oraz o wiele ważniejszych wyborów.
Owoce Ducha Świętego to przecież stan świadomości i dojrzałości psychicznej człowieka wolnego od wpływu tego co stanowi przeciwieństwo tych owoców.
Parafrazując,szatan pod postacią węża,w Edenie potrafił zmanipulować Ewę a ona Adama.
Zagłębienie się w psychikę ludzką i ingerencja w nią po to by osiągnąć własny cel jest działaniem niegodnym.Bezdyskusyjną jest dziś wiedza o ingerencji mentalnej i sposobach jej stosowania.
O tym się mówi,pisze i uczy.Organizuje sympozja i konferencje.Biorę udział w takich spotkaniach.Ostatnio,w maju 2011 brałam udział w międzynarodowej konferencji zorganizowanej przez FECRIS (Fédération Européenne des Centres de Recherche Fédération Européenne des Centres de Recherche et d'Information sur le Sectarisme- (francuski) Europejska Federacja Centrów Badań i Informacji o Sekciarstwie - jest organizacją non-profit,  , które służy jako organizacja zrzeszająca grupy, które badają działalność sekt i kultów oraz organizacje w Europie) na której omówiono i przedstawiono sposoby psychomanipulacji i jej skutki.
Piszesz,że córka potrzebuje uwolnienia.Zgadzam się z Tobą.Myślę,że tego uwolnienia,może dokonać tylko ktoś kto wpędził ją w tą "psychologiczną pułapkę"i jak to określiłaś "nafaszerował mózg biblijnymi prawdami..." które nie wyzwalają lecz ograniczają.
Jak rozmawiać z córką która tego nie chce,nie może,ma zakazane....
Gdybym mogła spotkać się z córką i nieskrępowanie porozmawiać z pewnością pokonałybyśmy dzielące nas od siebie granice.
Dziękuję za komentarz.
Pozdrawiam.

piątek, 11 marca 2011

Baptyści nie wiedzą,

że mają hierarchię !?
 Przedruk komentarza z "Baptyści nie są aniołami"i moja odpowiedź
"

Autorka tego bloga wciska potworny kit. Nie wiem co było powodem opuszczenia domu przez Twoja córke, ale napewno nie byli nim baptyści. Tak się składa że mam wiele wspólnego z WBST w Radości pod Warszawą i wiem jacy są to ludzie. Rodzina jest dla nich PRIORYTETEM i NIGDY nie dążyli do separowania jej członków. Ba, nie raz rodziny rozdzielone odległościami, np z powodu tego że pracuja w tutejszym seminarium odwiedziaja sie przyjeżdzajac do Radosci na wiele dni mieszkaja tutaj i spedzaja razem czas. Rodzina dla baptystów jest jeszcze ważniejsza niz dla katolikow. Nie mam też zupełnie pojęcia skad wzięło Ci sie ze baptyści są sektą. Znasz definicję sekty? Wiesz kim są baptyści? Ich działalność jest uregulowana prawnie. Radze dokładnie przeczytać ten dokument:
http://wite.k.pl/kchb/stosunekdokchb.html
i tę definicję:
http://encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3973713
Baptyści nie mają żadnego "guru", ani określonego hierarchicznie wodza. W ogoloe nie maja hierarchii jako takiej. Nie stanowią odizolowanej grupy która strzeże swoich członków przed światem zewnętrznym. Każdy moze tu przyjsc i odejsc kiedy tylko chce. Nikt nie jest trzymany siła ani zniewalany. Nikogo też nie zmusza się by myslał tak jak inni.
Na Twoim miejscu raczej spojrzałbym na to jaka matka byłas, zakładajac oczywiscie ze całą historia jaka opisałas to prawda (co jest watpliwe sadzac po tym ile klonow swojego bloga założyłas ;)).

~orix, 2011-02-16 10:32 "
 Odp.
Nic zaskakującego i nowego w Twojej opinii.Z podobną treścią wielokrotnie się zetknęłam w swoich blogach.

Twierdzić jednak,że w Kościele Baptystów nie ma hierarchii to coś nowego.Jako dowód przytaczasz link do nieoficjalnej strony KChB przywołując treść Dziennika Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej o  stosunku Państwa do Kościoła Chrześcijan Baptystów w Rzeczypospolitej Polskiej.

Dowodem na istnienie hierarchii w Kościele Chrześcijan Baptystów jest :Prawo Wewnętrzne Kościoła Chrześcijan Baptystów w Rzeczypospolitej Polskiej- Uchwała XXVII Krajowej Konferencji Kościoła z dnia 19 października 1991 r., zmieniona Uchwałą XXVIII Krajowej Konferencji Kościoła z dnia 14 października 1995 r. - tekst jednolity.-czytaj : Rozdział 4  i dalsze.( zobacz tutaj -bowiem w miejsce wcześniej wskazanego odnośnika została utworzona witryna o innej treści )

Twój wpis to nic innego jak forma listu do współwyznawców czytających ten post aby wywrzeć w nich przekonanie o nieprawdziwości opisanej historii i aby zwiększyć siłę charakteru swojego wpisu oraz podkreślić jego wartość merytoryczną a także wizualną,przytaczasz linki :)

Pragnę zwrócić uwagę wszystkim ,zwłaszcza baptystom,czytającym ten blog na treść komentarzy nie kwestionujących tego o czym piszę.Jest takich komentarzy wiele.To o czymś świadczy.

Na pasku bocznym umieszczone jest "znalezione w internecie" gdzie podaję adresy wraz z fragmentami ich treści.Z artykułami tymi  nie mam nic wspólnego-wystarczy tylko kursorem najechać na tytuł i enter-ować.
Nie są one moim tworem lecz trudno się w moim przypadku z nimi nie identyfikować.Dotyczą głównie neoprotestanckich kościołów oraz ich denominacji  praktykujących w swej działalności perfidne metody prozelityzmu.

W każdej z nich jest jakiś "guru", może nawet z wykształceniem WBST.

W religioznawstwie termin guru jest w tak znamienitym towarzystwie jak. :duchowny ; kapłan; bhikku; bramin; egzorcysta; guru; heros; imam; ksiądz; lama; medium; mistyk; pastor; pop; rabin ; szaman ; święty; wołchw; zakonnik; żerca -zaczerpnięte z:wiki/Guru Religioznawstwo - Ludzie .

Pouczasz i krytykujesz.W sposób autorytatywny budujesz własną rację i pogląd podważający mój przekaz..

Nie masz żadnego dowodu potwierdzającego brak faktu opisanego przeze mnie.Moja prawda przeciwko Twojej pseudo prawdzie.

Nie obawiam się konfrontacji i bynajmniej nie mam tu na myśli forów internetowych,ba,nawet tego pragnę.
Wyjaśniłaby się sprawa i zakończyła raz na zawsze.

Dla zainteresowanych treścią komentarzy bloggerów prezentujących na tym blogu niezależne i subiektywne opinie,proszę,podaję link :Komentarze w jednym. Są w nim odnośniki do komentarzy publikowanych we wszystkich moich blogach.Życzę zainteresowanym cierpliwości w czytaniu..

Alicja, 2011-02-17 14:32


piątek, 21 stycznia 2011

Kochani Baptyści !...

"Moi ulubieńcy":)[sic]!"Bezgranicznie"uczciwi,pełni wiary i podporządkowani treści Pisma Świętego,wsłuchani w głos Pana Naszego-takiego sformułowania używacie(choć On nie jest tylko Wasz),przestańcie już próbować wypaczać fakty przedstawione w moim blogu!Który to już raz zwracam uwagę komentatorom ,że blog nie jest wynikiem irracjonalnej niechęci do baptystów !Przedstawiony w nim fakt,w reakcjach niektórych komentatorów, niemożliwy do zaakceptowania,rodzi skrajne reakcje i niemerytoryczne opinie.
Blog nie jest próbą podjęcia dyskusji na temat kto i jak powinien lub w oparciu o jakie przesłanki,postępować moralnie.
Przedstawione w blogu fakty są bezdyskusyjne.
Z przykrością informuję,że każda próba,co często się zdarza,odwrócenia uwagi od meritum i podjęcie dyskusji nieadekwatnej będzie objęta moderacją.
Są wśród nas Anioły i upadłe Anioły.Jest ziarno i są plewy.Trzeba je tylko oddzielić od siebie.
Przejrzystość w prawdzie i oparcie o nią staje się w wierze drogą do celu.
Bicie się w piersi i mantrowanie jest oszukiwaniem samego siebie.
Z pewnością jest niechrześcijańskie.

wtorek, 19 października 2010

Baptystów zmysły...

Krótkowzroczność,to cecha ludzi niedowidzących.Niemych,to tych którzy "mówią" lecz ich nie słychać.Głuchych,to tych co nie słyszą.Głupich,to tych co nie rozumieją,w tym takich,którzy nie są w stanie wyrazić własnego zdania,bo go nie mają.Nie mają własnego zdania bo ukierunkowani psychicznie,działając w określonym schemacie,ferują ideę grupy do której przystąpili uznając jej zasadę dogmatu przewodniego.
Gdyby każda z osób wyrażających opinię na temat mojego bloga zapoznała się z jego treścią w sposób analityczny,pewnie zastanowiłaby się nad problemem w nim przedstawionym i nie wyrażała pochopnego zdania .W moim blogu nie nazywam Kościoła Chrześcijan Baptystów sektą lecz porównuję przypadek  i sposób pozyskania mojej córki do ich społeczności,do sposobu analogicznie stosowanego w  sektach.
Obarczam winą cały Kościół Chrześcijan Baptystów za to ,że toleruje w swych "niezależnych" zborach (choć bardzo wątpię w ich niezależność strukturalną) stosowanie skrajnego prozelityzmu nie wyłączając psychologicznej manipulacji.
Niewątpliwie stosowanie metody tej u baptystów nie jest powszechne i wspominanie o niej  w ogóle,jako dotyczącej społeczności baptystów,zwłaszcza baptystów prawych,wydać się może wymysłem,nieprawdą,szkodliwym pomówieniem,czym innym jeszcze... .To jednak w ich nowych,spontanicznie powstałych denominacjach,dla zwiększenia liczebności członków i ugruntowania własnej pozycji w społeczności,nie jest odrzucana.Może nawet wskazana i pożądana?!

Przedruk odpowiedzi na komentarze z  Impertynencja baptysty.blox.pl


Loading...